Czy cmentarz jest ponadczasową formą komunikacji masowej?

Cmentarz jest jednym z wielu obszarów przestrzeni, które mają służyć człowiekowi. Jego rola jest jednak nieco inna aniżeli: restauracji, szpitala, kościoła, parku, szkoły, rynku miejskiego i wielu innych miejsc, gdzie dochodzi do ludzkich interakcji. Osobliwość cmentarza kryje się w tym, że miał on służyć, przede wszystkim, umarłym. Miał być miejscem „wiecznego spoczynku”. W taki potoczny sposób, myśli się również o cmentarzu dzisiaj…

Na łamach tego artykułu chcę zweryfikować, czy cmentarz to coś więcej, niż tylko ludzkie szczątki przykryte warstwą ziemi. Poprzez różnorodność obszaru, gdzie grzebano zmarłych: usytuowanie miejsc do tego przeznaczonych, wieloaspektowy wygląd nagrobków; a w tym symbole, epitafia i sentencje, inskrypcje, rzeźby; konstrukcję architektoniczną (sztuczną bądź naturalną) terenu – cmentarz jawi się bacznemu obserwatorowi, jako ponadczasowa forma komunikatu masowego. Przypatrując się bowiem wyżej wymienionym elementom, dostrzeżemy socjologiczny pejzaż przemian, kulturowych i artystycznych tendencji, wydarzeń w skali mikro i makrospołecznych, dostrzeżemy szare tłumy jak również wybitne jednostki wywodzące się z elit społecznych. Już, Ignacy Krasicki, pisał o przestrzeni cmentarza: „Nagrobki, tak jak inne ku następnej pamięci stawiane gmachy, są najtrwalszymi a zarazem  najoczywistszymi dowodami dziejów krajowych, odmian rozmaitych: gdyż z napisów w nich umieszczonych dochodzić można pory czasów, w których się czyny rozmaite wydarzały.” [I. Krasicki 1830, s.487] Co jednak najważniejsze, zauważymy, jak zmieniał się stosunek człowieka do nieuchronnego zjawiska, jakim jest śmierć.

Kultura, nauka, religia i władza od czasów średniowiecza po II połowę wieku XVIII, fundowały ówcześnie żyjącym koncepcję śmierci, jako „oswojonej”, o której Philippe Ariés pisał, iż było to zjawisko na tyle powszechne, publiczne, teatralizowane, że śmierć nie miała charakteru osobistego dramatu. Zjawisko to było elementem życia codziennego danej wspólnoty, której zadaniem było zapewnienie ciągłości gatunku. [por. P. Ariés 1989, s.592]. Takie postrzeganie śmierci wynikać mogło z jej powszechności w owych czasach. Można więc starać się zrozumieć postrzeganie śmierci przez niegdyś żyjących, których najbliższe otoczenie było dziesiątkowane przez wojny czy zarazy, a centralnie położone w miastach,  przy kościołach, małe nekropolie były przepełnione do tego stopnia, że ludzie szybko zapominali, gdzie spoczywają ciała bliskich im zmarłych. Kult umarłych, znany nam dzisiaj, nie miał prawa bytu w dawnych czasach. Nie pozwalało na to podejście do zjawiska śmierci jak i hierarchia społeczna – kultem otaczano władców, ważniejszych duchownych i ciała świętych.

Sytuacja diametralnie zmieniła się, kiedy przepełnione cmentarze zaczęły zagrażać zdrowiu obywateli zamieszkujących i przebywających w bliskim ich sąsiedztwie. Rozpoczęte w  XVIII wieku ekshumacje zwłok w nowe miejsca, poza obręb miast, przyczyniły się do przekształcenia postrzegania śmierci, jako „oswojonej”, w „śmierć drugiego”. Widok publicznego pogrzebu stał się mniej powszechny. Ponadto każdy obywatel (o ile nie był skazańcem) miał prawo do godnego indywidualnego pochówku: „(…) zaletą nowych cmentarzy było, iż dawały wszystkim możliwość intymnego, osobistego uprawiania kultu, który był zarazem kultem publicznym i społecznym” [ por. P. Ariés, 1989, s.133]. Jak więc wynika ze słów francuskiego historyka, cmentarz stał się obiektem zjawisk z przestrzeni socjologicznej.

W tym artykule zajmę się przede wszystkim krótką analizą przestrzeni cmentarzy polskich oraz cmentarzem Łyczakowskim począwszy od końca wieku XVIII, aż po przykłady analiz elementów przestrzeni cmentarnej z lat 60. Dlaczego nie podejmuję analizy współcześnie tworzonych miejsc pochówku, tylko odnoszę się do czasów dość odległych? Jedno z wyjaśnień przedstawię już teraz. Temat artykułu, to ponadczasowość cmentarza, jako formy komunikacji masowej. Stąd wybór nekropoli sprzed wieków – aby udowodnić słuszność tezy. Powód drugi, który rozwinę szerzej w późniejszej części, dotyczy innego, współczesnego podejścia do śmierci – temat tabu – oraz przekształcenia cmentarzy w jednolite, ładne masy marmuru i granitu, które pozbawiają możliwości głębszych analiz przestrzeni pod względem komunikacji.

Chcąc zweryfikować hipotezę, iż cmentarz jest formą ponadczasowej komunikacji masowej, należy poprzeć ją argumentami teoretycznymi, dotyczącymi form przekazu komunikatu. Opierając się na publikacjach Małgorzaty Dobek Ostrowskiej oraz Johna Fiske wyjaśnię  czym jest komunikacja oraz jak poszczególne jej elementy odnoszą się do przestrzeni miejsc pochówku. Następnie, przedstawię trzy modele komunikacji: pierwsze dwa: Model Newcomba oraz Model Percepcji Georga Gerbnera – wywodzące się ze szkoły, uznającej komunikację, za proces przekazu informacji; oraz trzeci – Model de Saussure’a, który zaliczamy do teorii, mówiącej o tym, że przekaz komunikatu jest generowaniem znaczeń; na podstawie tych modeli odniosę się do przestrzeni cmentarza. Przeanalizuję również jego przestrzeń ogólną, z perspektywy odczytywania jej, jako kodu szerokiego i wąskiego. 

Analiza przestrzeni cmentarza, jako komunikatu, w oparciu o Model Newcomba i Model Percepcji Georga Gerbnera

Teoria komunikacji pierwszej z dwóch głównych szkół mówi iż jest to proces przekazu wiadomości. Badaczy posługujących się tą teorią interesuje sposób, w jaki nadawca wiadomości koduje i dekoduje przekaz, rodzaj środka przekazu, dokładność i wydajność przekazywania informacji oraz to, co w przypadku przestrzeni cmentarza będzie ciekawiło badacza najbardziej, czyli wpływ adresata komunikatu na: emocje, zachowanie oraz stan umysłu odbiorcy.

Przyjrzyjmy się więc Modelowi Newcomba, który skupia się na stosunkach pomiędzy jednostkami (A i B) mającymi udział w procesie przekazu i odbioru komunikatu, będącymi jednocześnie nadawcą i odbiorcą. W tym modelu jednostki prowadzą dialog w otoczeniu społecznym i, co najważniejsze, ich postępowanie jest zdeterminowane, przez funkcjonowanie w szeroko pojętym życiu społecznych (warunkach – X), czyli  np.: hierarchii społecznej, przyjętych lub narzuconych rolach społecznych, organizacjach, sytuacji gospodarczej, politycznej itp. Komunikat ma służyć jednostkom w utrzymaniu społecznej równowagi, kształtować zachowanie, zgodnie z przyjętymi normami i wartościami lub pozwolić dostosować się do zmian. [por. B. Dobek-Ostrowska, 1999, s.75-108]

Na podstawie wyżej opisanego modelu przeanalizuję przestrzeń cmentarza, weryfikując  postawioną przeze mnie hipotezę i popierając ją konkretnymi przykładami.

Jako jednostki nadające i odbierające komunikaty, przyjmuję rodziny i bliskich osób  zmarłych spoczywających na tym obszarze; inne osoby bądź organizacje zlecające i wykonujące nagrobki, rzeźby, inskrypcje, epitafia itp. na cmentarzach oraz odwiedzających tą przestrzeń. Warunkami, w jakich dokonuje się akt komunikatu, niech będą: miejsce w hierarchii społecznej osób zmarłych wraz z pełnionymi przez nie rolami oraz okres historyczny (wraz z jego konsekwencjami), w którym żyła i zmarła osoba, spoczywająca w grobie.

Bardzo interesująca pod względem przekazywanego komunikatu jest przestrzeń na której znajdują się mogiły Powstańców Listopadowych wraz z symbolicznym sarkofagiem „Żelaznej Kompanii”, znajdująca się na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie:
„W przededniu półwiekowej rocznicy listopadowej rewolucji w r. 1880 Rada miejska spełniła piękny czyn, ofiarowując na cmentarzu Łyczakowskim odrębną parcelę pod specjalny cmentarzyk dla uczestników walk z lat 1830/1.(…) W pośrodku czworoboku Cmentarzyka „Żelaznej Kompanii” widnieje ogromny kamienny sarkofag dłuta Henryka Periera. Na sarkofagu, pokrytym w części sztandarem, są złożone szable i ułański kask. Orzeł z rozpostartymi skrzydłami uzupełnia dekorację-sarkofagu. Na frontowej ścianie napis: Exoriare aliquis nostris ex ossibus ultor” (oby z kości naszych powstał mściciel) a poniżej: „Weteranom Wojska Polskiego z 1830/31 r.” [ A. Medyński, 1937]. Jednostkami nadającymi komunikat są tutaj przedstawiciele Rady miejskiej (zlecający udostępnienie miejsca dla kwater grobowych uczestników powstania Listopadowego) oraz rzeźbiarz Henryk Perier. Prowadzą oni dialog z przebywającymi na obszarze cmentarzyka „Żelaznej Kompanii” odwiedzającymi. Przekaz komunikatu miał miejsce w okolicach rocznicy Powstania Listopadowego. Zarówno wtedy, jak i dzisiaj, odbiorca odczytuje to, jako upamiętnienie walczących. Komunikat sugeruje, że czyn powstańczy był wciąż istotny dla żyjących ówcześnie pokoleń. Miał kształtować wizerunek, wzór rodaka, w trudnej dla narodu sytuacji politycznej – walki o niepodległość z zaborcą. Warto wspomnieć, że był to końcowy okres, w którym jeszcze, w romantyczny sposób, postrzegano patriotyzm. Powstaniec zajmował wtedy wysoką pozycję w hierarchii społecznej. Niezależnie od tego, czy zginął na polu bitwy, czy też nie, należał się mu szacunek. Przyglądając się samym mogiłom można mieć co do tego faktu pewne wątpliwości. Jak pisał Medyński „(…)obok kilku pomników cztery szeregi ustawionych krzyżów żelaznych, opatrzonych białymi tablicami, tworzących poważną i surową grupę w swym ujęciu”. Zwykłe żelazne krzyże nie przekonują odbiorcy o wyjątkowości i niezwykłości zmarłych, spoczywających w tych miejscach.

Fotografia 1 : Mogiły cmentarzyka „Żelaznej Kompanii”

Odbiorca zadaje pytanie, czy rzeczywiście byli to bohaterowie epoki, skoro wygląd ich grobów na to nie wskazuje. W tym momencie spojrzeć należy na komunikat, jaki nadaje rzeźbiarz symbolicznego sarkofagu. Złożone szable i ułański kask, pod sarkofagiem przykrytym płaszczem sztandaru symbolizują walkę za ojczyznę. Patosu całemu komunikatowi nadaje postać orła, przy sztandarze, z rozpostartymi skrzydłami, który sugeruje próbę wzbicia się ku wolności dokonaną przez walczących. Także napis umieszczony na frontowej ścianie sarkofagu mówi wiele o zmarłych tam  spoczywających. Ich walka była wspólna – „kości nasze”; pod jednym

Fot2

Fotografia 2: Symboliczny sarkofag Powstańców Listopadowych na cmentarzyku „Żelaznej Kompanii”

sztandarem, choć próba była nieudana – złożone szable, była czynem walki zbrojnej na śmierć i życie. Zgodnie z przekazem epitafium, czyn miałby się powtórzyć, a śmierć poległych być pomszczona – „powstał mściciel”. Choć groby poszczególnych powstańców nie są wyjątkowe i nie sugerują nic nadzwyczajnego; sarkofag oddaje w pełni obecność wspólnoty poległych w bohaterskich walkach o wolność. Komunikat pomiędzy nadawcą (rzeźbiarzem i Radą miejską) a odbiorcą (odwiedzającym mogiły) ukazuje potrzebę przekazania, niezmiernie ważnych w tamtym czasie, wartości, jakimi były: wolność, niepodległość państwa i narodu, patriotyzm i walka w słusznej sprawie.

Posługując się nadal modelem Newcomba, przytoczę kolejny przykład, aby sprawdzić, czy przestrzeń cmentarza może być traktowana, jako ponadczasowy rodzajem komunikatu. Tym razem, przekaz dotyczył będzie hierarchizacji społecznej, ze wskazaniem na zasługi jednostek wywodzących się z dziewiętnastowiecznych elit. Koncepcje XVIII – wiecznych cmentarzy zakładały bliskość pochówku ludzi z różnych warstw społecznych, (co było dowodem rewolucyjnych przemian na rzecz próby zrównania społeczeństwa, zarówno w sferze życia, a przede wszystkim po śmierci). Natrafiały one na silny opór przedstawicieli wyższych warstw społecznych. Niegdyś, to Ci wielcy – grzebani w specjalnych, przeznaczonych dla nich katakumbach, mogli „mieć „wstręt do chowania (…) się wraz z pospólstwem”. Powszechność możliwości grzebania zmarłych, na teoretycznie, pozbawionych hierarchii społecznej i zdemokratyzowanych cmentarzach [por. J. Kolbuszewski, 1985, s.21-22], sprawiła, że : „Groby okazałe, czy siermiężne nie świadczą o tym, że są miejscem spoczynku bogatych lub biednych ludzi. Niektórzy wolą, żeby ich grób był skromny” [ K. Witkowska, 2009, s. 9] Należy zatem przyjrzeć się temu co „mówi kamień”, a raczej inskrypcja nagrobna bądź epitafium.

Warszawska nekropolia – Powązki, przedstawia nawiedzającym wiele ciekawych płyt nagrobnych, gdzie epitafia i inskrypcje zdradzają, nieraz zapomnianą, osobowość „z wyższych sfer”. Tytułomania, zasługi, herbarze, posiadane włości, to elementy komunikatu dla mas, które odwiedzają Powązki. „Przechodzień” zerkający na konkretną płytę nagrobną uzyskał tutaj, istotną w Modelu Newcomba, rolę. Ów „przechodzień” lub „czytelnik”, przebywający na przestrzeni cmentarza, stał się potencjalnym odbiorcą komunikatu, w czym można zawrzeć przeświadczenie o przypadkowości, ale również swoistej powszechności.
Mówiąc inaczej – owym przechodniem i czytelnikiem mógł być, w istocie też jest, w gruncie rzeczy każdy. Zarysowuje się w ten sposób pierwsza fundamentalna zasada dotycząca sposobu istnienia wierszy nagrobnych: stanowią one grupę utworów świadomie adresowaną do nieograniczenie szerokiego(…),,odbiorcy” [por. J. Kolbuszewski, 1996, s]. 37-38

Odbiorca zastanawia się, po co? W jakim celu, po śmierci chwalić się zdobytym tytułem, majątkiem, dokonaniami. Rodziny nieboszczyków spoczywających pod ciężarem płyt nagrobnych, obsypanych słowami dotyczącymi osoby zmarłego to nadawcy informacji, że w czasach kiedy człowiek, człowiekowi zaczynał stawać się równy; ci wyjątkowi zmarli, pozostaną na wieczność w kręgu elit społecznych. Nic nie będzie w stanie odebrać im tytułów, zasług i dóbr. Nawet śmierć. Trzeba przyznać, że świetnie się to udało nadawcom, gdyż kamienie przetrwały po dziś dzień i przekazują te komunikaty kolejnym pokoleniom, o czym świadczą poniższe fragmenty inskrypcji i epitafiów.

Jan Nepomucen/ Hullverding
doktor medycyny i lekarz /
lecznicy oczu książąt Lubomirskich
(…)Sumienny w spełnianiu swoich
obowiązków/przyjaciel ubogich
dobry, czuły ojciec/ wierny
przyjaciel/ przedwcześnie wyrwany
ze świata (…)
                                Warszawa, 1829 r

Grób/ (…) Witold NOWODWORSKI/ (…)chorąży
6.pułku strzelców I Korpusu Polskiego,/ 
odznakami za waleczność/ w bojach z bolszewikami
śp./(…) Leon NOWODWORSKI(…)/ adwokat, 
dziekan Warsz. Rady Adwokackiej/ współtwórca   
Związku Walki Zbrojnej/(…)
śp. Franciszek NOWODWORSKI/ pierwszy  
prezes /Sądu Najwyższego/ Rzeczypospolitej Polskiej
                           
  Warszawa, 1918 r. i 1941 r.

Grób/ rodziny/ TYKEL/
Tu spoczywają zwłoki śp./ Benona Benedykta
Tykiel/ rzeczywistego radcy/ stanu gubernatora
cywilnego/ augustowskiego/ kawalera orderów Ś. Anny
klassy 1z koroną cesarską/ Ś. Stanisława klassy 1
Orła Czerwonego pruskiego kl.2 polskiego krzyża
Kawalerskiego Virtutti Militari(…)
Warszawa, 1859 r.                                             

i najciekawszy z epitafiów mówiący o pozycji społecznej męża zmarłej:

Tu spoczywają zwłoki śp.
Amelii z Zapolskich/ Wincentego
CICHORSKIEGO/ rzeczywistego
radcy stanu, członka Senatu
małżonki/ (…)/ już zgasła
opuściwszy te ziemskie mieszkanie
i żal w mężu i w dzieciach na
zawsze zostanie./ (…)
Warszawa, 1843 r.
[ K. Witkowska, 2009, s.: 31, 42, 128, 134,]

Warto dodać, iż wiele z nagrobków tamtych czasów, dodatkowo opatrzona była herbarzami.
Zwróćmy również uwagę, na ukryty przekaz epitafiów i inskrypcji. Przeglądając zebrane przez Krystynę Witkowską napisy nagrobne pochodzące z XIX i początków XX w. nie znalazłam takich, mówiących o pozycji czy też zasługach kobiet. Epitafia, co najwyżej chwaliły: cnoty, urodę i piękno; dobrych matek, córek, żon i sióstr. Widać więc, jaki był wzorzec osobowy kobiety, a jaki mężczyzny. Nagrobek przekazywał i przekazuje czytelnikowi, jak ma wyglądać porządek społeczny oraz wskazuje role społeczne przeznaczone dla kobiet i mężczyzn.

Kolejny model, który zastosuję, aby poddać weryfikacji wstępną hipotezę, że przestrzeń cmentarza jest ponadczasową formą komunikacji masowej, to teoria wypracowana przez Gerbnera zwana: Modelem Percepcji.

Teoria opracowana przez Georga Gerbnera porzuca społeczne determinanty procesu komunikacyjnego, odnosząc się wyłącznie do czynników psychologicznych. Komunikowanie zostało rozbite na pojedyncze części. Poszczególne ogniwa warunkują kolejne zachowania w ciągu komunikowania, nadając mu dynamiczny charakter. Początkiem procesu komunikacyjnego jest tutaj rzeczywiste wydarzenie postrzegane przez nadawcę późniejszego komunikatu. Pomiędzy wydarzeniem a nadawcą dochodzi do procesu selekcji, gdyż człowiek, z psychologicznego punktu widzenia nie jest w stanie w pełni przedstawić zaszłego wydarzenia, wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami. Przekaz wydarzenia jest więc uzależniony od możliwości percepcji nadawcy. Od tego, jak postrzega on dane wydarzenie, będzie zależeć forma oraz treść przekazu. Wydarzenie rzeczywiste i wydarzenie postrzegane nie są identyczne. Podobnie jest z przekazem i wydarzeniem postrzeganym.

Na przestrzeni cmentarza przeanalizuję ten model, posługując się wybranymi przykładami rzeźby sepulkralnej i epitafiów z grobów dziecięcych. Najpierw jednak należy przytoczyć krótki rys socjologiczny sytuacji i pozycji dziecka w społeczeństwie XIX i początku XX wieku, gdyż pomoże nam ona zrozumieć psychologiczny aspekt komunikatów i możliwość skategoryzowania ich, poprzez model Gerbnera. [ por. B. Dobek-Ostrowska, 1999, s.75-108]

Mniej więcej do XIX wieku (choć na niektórych obszarach jeszcze dłużej) dziecko było traktowane zarówno przez instytucje państwowe jak i najbliższe otoczenie, jako tania siła robocza, mająca wspomóc rodziców w pracy na gospodarstwie, jak i później, w starości. Tak było na wsiach i w miastach. Dopiero dziewiętnaste stulecie zmieniło postrzeganie dziecka, przez pryzmat ekonomi, zysków i strat: „dziecko przeszło z peryferii życia rodzinnego w centrum wartości rodzinnych” [F. Adamski, 1982], stało się zatem wartością, a nie własnością użytkową. Szczęściem osobistym rodziców.

Śmierć – rzeczywiste wydarzenie, choć częste w XIX i na początku XX wieku stała się zjawiskiem postrzeganym, przez rodziców dziecka i rzeźbiarzy ­– nadawców, jako prywatna tragedia lub tragedia zupełnie obcych osób (w przypadku rzeźbiarzy). Nadawcy reagują za pomocą emocji, w sytuacji przedwczesnej śmierci dziecka, przy wykorzystaniu możliwości upamiętnienia zmarłego na przestrzeni cmentarza. Przekazują informacje o bólu, żalu, tęsknocie, niemożliwości zrozumienia zdarzenia, utracie obiektu miłości rodzicielskiej. Informacje są ukazane w formie napisów lub rzeźb. Kontekstem jest tutaj żałoba rodziców, którzy przekazują treść – wizerunek, wiek, wyidealizowaną charakterystykę zmarłego potomka lub też praca zarobkowa (rzeźbiarze). W procesie selekcji rodzice­ i wykonawcy nagrobków – nadawcy, wybierają wspomnienia związane z osobą dziecka, najczęściej dotyczące jego cnotliwej osobowości i młodości. Używają zdrobniałych zwrotów, wpisują go w zastępy aniołów lub porównują z kwiatami, które z różnych powodów nie mogły zakwitnąć, zostały ścięte. Wszystkie te elementy, będące wynikiem reakcji nadawców, w sytuacji śmierci, trafiają przy pomocy środków – elementów sztuki pisanej lub w formie rzeźby, na mogiły najmłodszych członków społeczeństwa. Forma przekazu za pomocą dokładnej rzeźby dziecka, czy wierszowanego epitafium, służy upamiętnieniu tęsknoty za zmarłym, utrwaleniu jego wizerunku z czasu, kiedy było ono jeszcze obecne wśród żywych. Następstwem takich działań jest ponadczasowe postrzeganie osoby zmarłej, jako „wiecznego dziecka – aniołka”, oraz (nieświadome ówcześnie) uwypuklenie zmiany postrzegania najmłodszych, ich roli w życiu społecznym i rodzinnym na przestrzeni XIX i początków XX wieku albo stworzenie wyjątkowego, realistycznego dzieła sztuki, dłuta wybitnego rzeźbiarza, które bardziej wzbudza zachwyt niż żal, smutek i współczucie. Tak bowiem może widzieć nagrobki odwiedzający cmentarz, odbiorca komunikatu.

Fotografia 3 : Nagrobek Stefcika Kamieńskiego i Maniusi Lipowskiej z rzeźbą Anioła Śmierci

Fotografia 4: Nagrobek Kaziutka, Dzidzi, Hanuli i Marychny Niemczyńskich

Dzieci, jako aniołki lub w towarzystwie aniołów:

Janino, Córko nasza droga,
Kochana od rodziców, ludzi i
od Boga/ Uleciałaś daleko, a z
Tobą nadzieje (…)/Zasiadłaś,
Córko nasza, między aniołami,
Pamiętaj o rodzicach, wspieraj
ich modłami.
Solec, 1878 r.

Tu niewinność, tu cnota, tu
dobroć bez granic/(…) Powołana
zostałaś z woli Przedwiecznego
Do Nieba, bo tam brakło Anioła
jednego
Warszawa, 1849 r.

Warto zauważyć, że w epitafiach, mających być wyrazem żalu i tęsknoty rodziców (odbiorów zdarzenia), dzieci nie umierają. Zostają „powołane przez Boga”, stają się aniołami, lub zwyczajnie odchodzą, gdzieś do innego świata. Podobnie w rzeźbie. Marmury i brązy  przedstawiają żywe lecz uskrzydlone istoty lub (jak w przypadku nagrobka Maniusi Lipowskiej i Stefcika Kamieńskiego), dzieci zasnęły spokojnie, a w ich otoczeniu znajduje się anioł. Poza anielskimi wizerunkami zmarłych, wśród napisów na mogiłach odnajdujemy również te, świadczące o ulotności życia u samego jego początku. Epitafia o takim charakterze przyrównują zmarłych do kwiatów, napominają o zjawiskach przyrody, których zmarły nie może doświadczyć:

W grobie złożyliśmy skarb jedyny:
zwłoki lubej dzieciny
Kwiat kosą ścięty, zgasła pochodnia                                         
Niechaj zatrzyma serce przechodnia                    
Niegów, 1846 r.                         

Pod płytą kamienną śpi Śmiertelne
dwoje Dzieci,
Rodziców nadzieje – pieszczoty,
Nie budzi ich słonko, choć jasno tak świeci…
Ni ptasząt śpiew pełen tęsknoty…
Posnęły snem wiecznym kochane Dzieciny,
Piotruś i Staś, braciszki małe…
Dziś goszczą wśród lepszej, niebiańskiej krainy,
Nam – smutek za dolę całę!
                                  Lublin, 1886 r.                         

Rzeźba sepulkralna ujmuje realizmem. Jakby miała ożywić spoczywających pod nim zmarłych. W kontekście komunikacji, można sądzić, że jest to zabieg zamierzony, służący jak już wcześniej wspomniałam, upamiętnieniu wizerunku dziecka i jego roli za życia. Analiza jednej z rzeźb Starych Powązek, pochodzącą z drugiej dekady XX wieku, potwierdza wyżej wymienione przeze mnie argumenty, świadczące o dwóch ostatnich elementach Modelu Percepcji Georga Gerbnera: przekazywaniu treści z pewnymi następstwami.

Fotografia 5: Nagrobek Zygmusia Jeziorowskiego

Nagrobek autorstwa Leopolda Wasilkowskiego, znajdujący się na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie, przedstawia realistyczny portret zmarłego chłopca. Dziecko wygląda, jakby rozmyślało lub uczyło się, dodatkowo trzyma na kolanach otwartą książkę. Można powiedzieć, że widzimy ucznia, co dodatkowo potwierdza argument w postaci stroju – szkolnego mundurka. Przekazana treść jest nieco wyidealizowana, spokojne, zamyślone dziecko z książką w ręku; zapewne takim  widzieli syna, pogrążeni w żałobie rodzice. Chcieli, aby każdy kto odwiedza cmentarz, również w taki sposób jak oni, postrzegał ich potomka. Jednocześnie nadawca – rzeźbiarz wykonujący pomnik – przedstawił swój wybitny kunszt i precyzję. Czyżby chciał pokazać swoje możliwości?

Reasumując rozważania i analizę poszczególnych elementów przestrzeni cmentarza, na podstawie Modelu Newcomba oraz Modelu Percepcji Gerbnera w powyższej części artykułu, potwierdza się postawiona hipoteza – czy cmentarz jest ponadczasową formą komunikacji masowej. Zarówno najmniejsze elementy znajdujące się na jego obszarze – wyrzeźbione herbarze, po ogromne specjalnie wyznaczone sektory mogił zasłużonych, wraz z wielkimi sarkofagami, przekazują dzisiejszym jak i dawnym, odwiedzającym cmentarze milionom ludzi, konkretne komunikaty. Po dziś dzień spełniają swoje dawne funkcje, wywierając wpływ na emocje, zachowania i postrzeganie przez odbiorców.

Koniec części pierwszej. Część druga dostępna tutaj.

Print Friendly

Download PDF

O autorze
Studentka socjologii na UWr ; zainteresowania naukowe: socjologia religii, socjologia medycyny, tożsamość mieszkańców Górnego Śląska... zainteresowania poza naukowe: odrywająca od codzienności beztroska jazda na rowerze ;)