A Co Tam pAnie w polityce?

A Co Tam pAnie w polityce?

Chińczyki trzymają się mocno. Nie tylko Chiny nie muszą się bać protestów internautów. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia polski rząd również nie ma się czego obawiać. W jakich perspektywach należałoby spoglądać na ostatnie wydarzenia związane z planowanym na 26 I podpisaniem umowy handlowej, która portafiła wzbudzić tak ogromny opór wśród części społeczeństwa? Próba wpisania bieżących wydarzeń w przełom internetu jako narzędzia mogącego być podstawą dla ruchów społecznych czy nawet rewolucji byłby nadinterpretacją konsekwencji, których nie mamy i które prawdopodobnie nie nastąpią.

Wydarzeniami, które miały stanowić przełom w budowaniu społecznych więzi w świecie wirtualnym były ‚rewolucje’ w krajach afrykańskich, które mogliśmy obserwować niemal rok temu. Na ile informacje medialne odzwierciedlały rzeczywistość jakoby wyjście ludzi na ulice było pochodną ich umówiania się w internecie. Ilość fanów danego wydarzenia nie jest wprost przekładalna na jego realny kształt. Tak naprawdę nikt nawet nie postarał się zweryfikować ile spośród osób wirtualnie podpisujących się uczestniczyło w danych wydarzeniach lub ile z nich miało na to realne szanse, gdyż możliwość podpsania się jest uwarunkowana dostępem do sieci, zaś obecność na ulicy od wielu popierający wymagałaby przejechania set lub tysięcy kilometrów. Bliskość relacji politycznych w świecie wirtualnym wymaga dodatkowych wysiłków, aby była przekładalna na porównywalną bliskość w świecie realnym. Proces globalizacji ułatwia również realizację, poprzez łatwiejszy dostęp do komunikacji światowej migracje jednostek są o wiele prostsze niż lata temu, jednak realizacja ‚potrzeby pomocy’ jest realizowane za pomocą kliknięcia. Nie przekłada się na realną pomoc jednostek bezpośrednio dotkniętych danym konfliktem. Dalej też nie rozstrzygnęło się jaki jest kierunek państw objętych wyżej wspomnianymi rewolucjami. Mechanizm powielający się w tych wydarzeniach kształtował się następująco: obalenia dotychczasowej władzy – euforia – próby zbudowania nowego porządku – chaos – walki zewnętrzne – nowe elity. Przy czym należy zwrócić uwagę, że ostatni element nie jest gwarantem nowego porządku, który byłby różny od stanu sprzed ‚rewolucji’. Wirtualny świat zaangażowany w przebieg wydarzeń jest zadowolny z dokonania się zmiany nie zwracając uwagi na to czy owa ‚zmiana’ rzeczywiście buduje nowy ład społeczny, skąd wywodzą się nowe elity, jakie konsekwencje ponieśli najbardziej zaangażowani oraz jaki jest kierunek rozwoju nowego porządku.

Podobnie pozorny związek wirtualnej aktywności z realnymi działaniami ma powstały dość niedawno ruch obużonych, który w rzeczywistości stanowi jedynie obranie nowej – niezaangażowanej politycznie nazwy przez środowiska z okolic ruchów skrajnej lewicy i anarchistów, co już definitywnie było można obserwować w czasie ich ostatniego dziania na placu Świętego Piotra.

Obecne wydarzenia w Polsce jak do tej pory wymykają się podonym mechanizmom. Powielają one jednak inne, które możemy obserwować od kilku lat w naszej przestrzeni społecznej. Działania polegające na wykluczeniu poszczególnych kategorii społecznych. Mają one charakter zdecydowanego skonfliktowania się ze kategorią osób definiowaną ze względu na jedną, silnie łączącą ich cechę. Jednakże budowanie konfliktu nie łączy się z wykluczeniem wszytskich jednostek danej kategorii, lecz opiera się o negowanie postaw skrajnych, często będących na pograniczu aktualnie obowiązujacego prawa. Ten ostatni element jest o tyle istotny o ile wzmożenie kontroli instytucji państwowych może czasowo zwiększyć karalność danej populacji tym samym prezentując nasilenie ‚patologiczności’ danego obszaru życia społecznego stanowiącego tym samym podstawę do wzmożonych i konsekwentnych działań mających na celu walkę z tak wykreowaną ‚patologią’. Odwołując się do elementów skrajnych, zinterioryzowanych przez najbardziej zagożałych uczestników danej kategorii można zbudować oś podziału wewnętrz tej populacji. Właśnie takim działaniem dokonuje się podział na ‚normalnych’ w których imieniu władza podejmuje walkę z ‚patologiami’ mającymi być udziałem ‚fanatyków’. ‚Fanatycy’ stając się kategorią wykluczonych przekształaca się w zbiorowość społeczną, czuje coraz mocniejsze więzi, zaczyna się samoorganizować i dokonują realnych działań opozycyjnych wobec powstałemu wykluczeniu. Jednakże umiejętność zbudowania narracji ‚normalnej większości’ sprawia, że ich funkcjonowanie w przestrzeni publicznej jest odbierana w postaci skrajnych, opozycyjnych wobec większości czym potwierdza ‚fanatyczność’ własnego środowiska w percepcji ‚normalnych’ i legitymizuje działania mające na celu ich wyeliminowanie.

Takimi zbiorowościami w ciągu ostatnich kilku lat stali się ludzie starsi o konserwatywnych poglądach, którym przypięto łatkę moherów. Kolejene osie wykluczenia dokonały się wobec kreowanych medialnie ‚oszołomów z Krakowskiego Przedmieścia’. Również w tym przypadku udało się dokonać podziału wewnątrz zbiorowosći osób wierzących. Ukazuje to skuteczność wyżej wspomnianego mechanizmu tworzącego podziały poprzez stygmatyzację, a następnie wykreowanie konfliktu pomiędzy ‚normalnymi’ a ‚fanatykami’. Działaniami ukazującymi ‚patologiczność fanatyków’ mogą być zatem tak proste działania jak wypisywanie mandatów przez straż miejską za stawianie zniczy czy składanie kwiatów, które w obrazie medialnym stają się notorycznym łamaniem prawa w imię wartości ‚obcych normalnej większości’ społeczeństwa, w której to imieniu władza stara się budować porządek. Kolejną zbiorowością stali się kibice piłkarscy. Tu również dokonano podziału wewnątrz społeczności trybun na fanatyków (głównie ruch ultras), którym przypisano miano bandytów pomiomo, iż statystyki przygotowywane przez PZPN i policję ukazują, że ilość przestępstw związanych z meczami piłkarskimi od kilku lat regularnie spada. Opozycynie wobec kiboli byli ‚normalni’ kibice, których znaleziono wśród jednostek, które w socjologii sportu identyfikuje się jako kibiców konsumentów mających o wiele niższy poziom przywiązania do wartości budowanych wobec wydarzeń sportowych i potrafiących zmieniać własne sympatie wraz z sukcesami lub porażkami danej drużyny. Powyższy brak interioryzacji wartości stadionowych – interioryzacja tych wartości jest udziałem kibiców tradycyjnych – jest powodem, dla którego kibice konsumenci są mniej stabilni w swoich poczynaniach. Ten sam brak stabilności staje się przyczyną, dla której zgadzają się oni z działaniami instytucji władzy wykluczającej ‚fanatyków’ i tworzącej nową przestrzeń tylko dla ‚normalnych’. Podobnie jak na Krakowskim Przedmieściu wywołano przestępczy charakter działań kibiców, głównie wykorzystując do tego mandaty za udział w nielegalnych zgromadzeniach czego dobitnym przekładem był Białystok.

W powyżej wspomnianych sytuacjach wykluczone kategorie stworzyły własne środowiska podejmujące realne działania. Mają one sympatyzujących z nimi przedstawicieli w parlamencie, potrafią przygotowywać obywatelskie projekty ustaw czy zebrać poparcie społeczne pod takimi inicjatywami (m.in. propozycja OZSK i Fundacji Republikańskiej dotycząca nowych przepisów stadionowych czy inicjatywy w obronie lasów państwowych oraz dotyczących polskiego sektora paliwowego). Te inicjatywy są skazane na niepowodzenie nie ze względu na brak poparcia społecznego, ale środowisko z jakiego się wywodzi. Wykluczone zbiorowości mają także przychylne im media, jednakże gazety, czasopisma, telewizja albo radio o ile staje po stronie tych zbiorowości o tyle również one ma przypiętą łatkę oszołomstwa, będąc stygmatyzowną i tym samym pozostając medium o charakterze środowiskowym, a dodatkowo utwierdzając ‚normalnych’ w skrajnych orientacjach ‚fanatyków’.

Aktualne prostesty odbywające się na portalach społecznościowych mają w rzeczywistości charakter środowiskowy. Przyglądając się zaangażowaniu portali typu demotywatory.plkwejk.plczy wykop.pl można powoli zaczynać opisywać kim są protestujący ludzie. Użytkownicy internetu, lubiący korzystać z tych samych portali, dla których głównym źródłem wiedzy jest (również zaangażowana w protest) wikipedia. Osoby te bardzo rzadko szukają źródeł wiedzy, lubią oglądać filmy i seriale przez internet – kolejny punkt zapalny, gdyż ACTA potencjalnie uniemożliwi ten rodzaj spędzania wolnego czasu. Łatwość dostępu łączy się z brakiem krytyki źródeł i oparcie na masowych komunikatach. Zdecydowana większość z tych osób prawdopodobnie nie zapoznała się z treścią zapisów dokonanych pod nazwą ACTA [dotępne np. na http://rebelya.pl/post/700/przeczytaj-projekt-acta-to-by-priorytet-polskie]. Podobnie jak wyżej wspominane kategorie wykluczonych protestujący posiadają własne media. Jednak zapętlenie informacji w internecie głównie utwierdza ich w przekonaniu, że ich działania mają charakter powszechny nie dostrzegając wpadania w pułapkę środowiskowości tym razem wyznaczonej przez dostęp do internetu i korzystanie z wyżej wspomnianych serwisów. Mówimy o kolejnym segmencie społeczeństwa, który przez dziania Anonymous, a tym bardziej przez ich skuteczność właśnie są stygmatyzowani i nabierają charakteru ‚fanatyków’. Wypowiedź generała Stanisława Kozieja szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego dotycząca możliwości wprowadzanie stanu wyjątkowego staje się publicznym wypisaniem mandatu i ukazaniem większości społeczeńśtwa przestępczego charakteru ‚fanatyków’, z którym należy walczyć. Inną kwestią jest realność takiej deklaracji, gdyż podpisana przez prezydenta Bronisława Komorowskiego w zeszłym roku ustawa [Ustawa z dnia 30 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o stanie wojennym oraz o kompetencjach Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych i zasadach jego podległości konstytucyjnym organom Rzeczypospolitej Polskiej oraz niektórych innych ustaw] w atrykule 2. głosi W sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych, Rada Ministrów może podjąć uchwałę o skierowaniu do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosku o wprowadzenie stanu wyjątkowego.Co oznacza, że słowa generała Kozieja mają pełne uzasadnienie na aktualnym gruncie prawa obowiązującego Polsce, gdyż obszar cyberprzestrzeni jest niedookreślono co daje możliwości celowej interpretacji powyżej przytaczanych zapisów.

Przy okazji warto zauważyć, że środowiska powstałe poprzez ich wylkucznie tworzą własną kulturę. Poza wspomnainym mediami, powstają utworu muzyczne, grafiki, debaty, konferencje. Mają one jednak charakter zamknięty ze względu, iż odwołując się do wartości podzielanych i rozumianych jedynie środowiskowo nie są w stanie dotrzeć, a tym bardziej stać się elementem przekonującym ‚normalnych’, co czesto jest celem ich powstania. Tym samy środowiska te budują wokół siebie coraz więcej autonomicznych od mainstremowego nurtu dziedzin stając się bardziej samodzielni, ale jednocześnie coraz mocniej utwierdzeni w słuszności własnego postępowania.

Zupełnie innymi kwestiami są same zapisy i potencjalne konsekwencje społeczne wprowadzenie w życie postanowień zawartych w ACTA. Na ile będą one w stanie bronić praw autorskich i czy środowiska twórcze będą miały jakikolwiek wpływ na to kto i w jaki sposób staje się ich rzecznikiem. Również tryb przygotowania tej umowy, negocjacji ma prawo wzbudzać wiele kontrowersji i otwierać pola różnych interpretacji oraz nadinterpretacji spowodowanych złą polityką informacyjną. Być może działanie takie jest celowe mające wywołać obeserwowane właśnie zachowania utwierdzające ‚normalnych’ w ich słuszności. Zaniepokojenie użytkowników internetu mogą także wzbudzać roztaczane wizje budowania baz danych na podstawie ich poruszania się po stronach www, co jest już rzeczywistą praktyką wielu portali o charakterze społecznościowym. Nie może również dziwić, że państwo chcąc sprawować funkcję kontrolną nad obywatelami, próbuje zdobywać o nich wiedzę, jednakże słabość instytucji wynika ze sposobu w jaki to następuje oraz wywoływania negatywnych nastrojów w społeczeństwie związanych z podejmowanymi działaniami.

Reasumując, aktualne działania sprzeciwu wobec ACTA nie przyniesie w konsekwencji zablokowania podpisania umowy, której stroną jest Polska, tym bardziej, że wiązałoby się to ze zbyt dużymi stratami Polski na arenie międzynarodowej ukazującej słabość państwa jako partnera relacji geopolitycznych. Wykluczenie kolejnej kategorii społecznej nie wiąże się ze spadkiem poparcia dla obecnie sprawujących władzę pomimo realnych akcji antyrządowych. Podobnie było w przypadku poprzednich wykluczonych zbiorowości. Zaangażowanie kibiców w trakcie ostatniej kampanii wyborczej było odczuwalne, lecz ich prezentacja medialna i reinterpretacja jako aktywność ‚fanatyków’ jedynie utwierdzały oficjalną wizję wydarzeń. Co warte podkreślenia zaangażowani w protesty internauci nie odczuwają trwającego właśnie procesu stygmatyzacji i wykluczenia ich poza ramy ‚normalności’. Ich działania będąc w zamkniętej pętli informacyjnej utwierdza ich w słuszności, a skuteczność akcji dywersyjnych (Anonymous i być może inni) umacnia ‚patologiczny’ charakter ich działań. Co jeszcze istotniejsze wykluczenie wcale nie oznacza, że dane jednostki będące w tej chwili zaangażowane w protesty przestaną popierać władzę. Wyjście na ulicę wymaga zaangażowania w świecie rzeczywistym, która to potrzeba jest po części zaspokajana w świecie wirtualnym. Ponadto w chwili, gdy jednostki orientują się o własnym wykluczeniu, część z nich zmienia własne postawy chcąc wrócić do ‚normalnych’. Jeszcze inni będą odczuwali dyskomfort, lecz ich poparcie będzie wynikową innych dziedzin życia. Wykluczeni w jednej przestrzeni pozostają ‚normalni’ w innych sferach życia społecznego tym samym ostatecznie identyfikując własny interes z działaniami władzy w różnych obszarach życia społecznego. Pełne wykluczeni dotknie ‚fanatyków’, którzy w pełni identyfikują się z daną paletą wartości. W przyszłości, zaś być może skłaniając ich do wspólpracy z innymi wykluczonymi już środowiskami lub tymi, których wyklucznie z ‚normalności’ spotka w przyszłości.

 

16 komentarze do tego artykułuWyślij swój
  1. avatar

    Proszę o wyjaśnienie zdania:
    „Proces globalizacji ułatwia również realizację, poprzez łatwiejszy dostęp do komunikacji światowej migracje jednostek są o wiele prostsze niż lata temu, jednak realizacja ‘potrzeby pomocy’ jest realizowane za pomocą kliknięcia. „…..

  2. avatar

    Fragment o użytkownikach którzy wiedzę czerpią z Wikipedii hmm ostry. Trochę się nie zgodzę, internet który miał ułatwiać życie będzie zbędną zabawką z której nic oprócz allegro czy portali informacyjnych nie będzie można skorzysta. Czasy kiedy książki czyta się w pdfie, korzysta się z nich z powodu łatwości korzystania, wyszukiwania niezbędnych informacji, wygody siedzenia w domu zamiast w czytelni, te czasy znikną, wraz z zamknięciem chomika i tego typu portali. Cóż nie ma praw autorskich nie ma pdfa. Zamiast się rozwijać i korzystać z technologii cofamy się w czasie i przenosimy się z powrotem do bibliotek. Jeśli chodzi o seriale to sprawa tez nie jest tak jak w artykule, megavideo nie zamknięto ze względu na ustawę a ze względu na oskarżenie o pranie brudnych pieniędzy przez właściciela megaupload. Materiały na serwerach tych portali zostaną przeniesiona na serwery innych krajów których ustawa dotyczyć nie będzie. Przez co użytkownik w Polsce będzie mógł sobie oglądać online (ani nie ściąga ani nie rozpowszechnia). Tak czy siak cofamy się w czasie do oglądania telewizji (która nie jest juz tak przestronna i zróżnicowana tematycznie jak internet) do słuchania radia (nie ma youtube nie ma muzyki) i do bibliotek.

    • avatar

      Pozwolę sobie nie zgodzić się z Pani wypowiedzią. Owszem internet, jak i format pdf czy epub, zostały wynalezione dla wygody użytkownika. Podobnie jest z samochodem czy motocyklami, a jednak je kupujemy a nie kradniemy, powtarzam kradniemy, bo jak inaczej nazwać pobieranie muzyki/książek/filmów jak nie kradzieżą? Czym różni się ściągnięcie płyty z internetu od wyniesienia fizycznego nośnika w majtkach z Empiku?

      Ja zdecydowanie nie popieram wprowadzenia ACTA z innego powodu. W czasach gdy wielu moich znajomych ma podsłuchy na telefonach bo odpowiednie służby mają do tego prawo obawiam się, że tak samo rząd będzie wykorzystywał ACTA. Nie boję się kontroli oprogramowania czy tego co ściągam z internetu, nie życzę sobie żeby służby bezpieczeństwa czytały moją korespondencję, historię odwiedzanych witryn itp. tylko dlatego, że należę do danej grupy społecznej.

      Podsumowując, gdyby w ACTA rzeczywiście chodziło o prawa do własności intelektualnych podpisałbym się pod nią obiema rękami, jednak w momencie jak zagrożona jest, i tak mocno kulejąca już demokracja, trzeba powiedzieć STOP!

      • avatar

        W odpowiedzi na pierwszy akapit – jako, że jest to częsty argument w tej sprawie – wrzucam linka z wypowiedzią pewnego gościa która dokładnie ilustruje moje zdanie. Jest to co prawda wypowiedź w sprawie piractwa gier video jednak sytuacja jest przekładalna w zasadzie w stu procentach na wszystko inne.

        http://www.destructoid.com/jimquisition-piracy-episode-1-copyright-220166.phtml

        • avatar

          Chyba nie znam na tyle tego języka by się ustosunkować;)

      • avatar

        Cóż Orwellowski 1984 może przestać być tylko fikcją literacką.
        Mój post był komentarzem na temat wypowiedzi autora który kategoryzował ludzi którzy wiedzę czerpią tylko z Wikipedii i nie robią nic w życiu tylko oglądają seriale.
        Piractwo nazwane przez Pana kradzieżą ma moim zdaniem zbytni oddźwięk pejoratywny, ze względu na pała szkodliwości społeczną była bym daleka od porównywania go do kradzieży samochodu. Cóż w takim momencie wszyscy jesteśmy złodziejami w pełni tego słowa znaczeniu.

        • avatar

          Prosiłbym o bardziej rozważne szafowanie kwantyfikatorami. Ukazałem wspominaną kategorię społeczną jako typ – typ idealny w rozumieniu Maxa Webera, który jak wiadomo nie występuje w rzeczywistości, Skądinąd stanowi punktu orientacyjny wobec, którego ogniskują się jednoski zaliczane do poszczególnych kategorii.

          Zatem zwroty „tylko ” czy „nie robią nic” stanowią nadużycie/nadinterpretację myśli zawartej w tekście.

          • avatar

            „Użytkownicy internetu, lubiący korzystać z tych samych portali, dla których głównym źródłem wiedzy jest (również zaangażowana w protest) Wikipedia. Osoby te bardzo rzadko szukają źródeł wiedzy, lubią oglądać filmy i seriale przez internet” nie wiem gdzie ta nadinterpretacja..

        • avatar

          W takim wypadku warto się zastanowić nad pojęciem małej szkodliwości społecznej. Jaka jest kwota graniczna? Czy kradzież płyty/filmu/książki za 30 zł jest niską szkodliwością społeczną? Jeżeli tak to wyniesienie z marketu wódki i popitki także, bo kwota jest podobna. A czy przypadkiem nie jest tak, że jeżeli podsumuje się wszystkie filmy, płyty itd. które kiedykolwiek ściągnęliśmy z internetu to wyjdzie nam kwota podobna do tego samochodu? Niestety żyjemy w takim kraju gdzie własność intelektualna nie jest doceniana i dla większości społeczeństwa większym złodziejem jest ten kto ukradnie jabłko z sadu niż ten kto ma na dysku 300gb filmów…

          • avatar

            Ta granica wypadałaby wg mnie tam, gdzie gdy coś zyskujemy, traci ktoś inny (w realnym, fizycznym sensie). Zatem kradzież samochodu – nie. Ściągnięcie czegoś z sieci – ok. Po pierwsze koszt pomnożenia takiego dobra jakim jest film czy muzyka w cyfrowej formie jest żaden, po drugie ściągając, nie ściągamy tego w celu wzbogacenia się i zarobienia na tym, po trzecie właściciel praw autorskich nie traci nic poza może potencjalnym zyskiem który i tak pozostałby potencjalny ponieważ uważam, że nie będzie dużym nadużyciem powiedzieć, iż ktoś ściągający prawdopodobnie i tak nigdy by tego dzieła nie kupił. Dodatkowo może to mieć zupełnie nieoczekiwane skutki. Ba! Autorzy tacy jak np. Neil Gaiman (i wielu innych) twierdzą, że to właśnie dzięki piractwu i ‚nielegalnym’ ściąganiu ich twórczości sprzedaż oryginalnych (w tym wypadku) książek wzrosła! Polecam wyszukać na YT wypowiedz Gaimana na ten temat.

  3. avatar

    odnośnie stygmatyzacji, już dzisiaj jakby potwierdzają się tezy odnośnie „wrzucania oponentów do jednego worka”. Komentatorzy rzeczywistości politycznej, dla pro-rządowej stacji tvn, twierdzą, że premier niejako nie ma wyboru, i musi dać poparcie dla ACTA. W innym przypadku byłoby to przyzwolenie na funkcjonowanie tzw. demokracji hakerskiej (odniesienie do niedawnych ataków na domeny gov.pl)

    Tak więc wystąpiła jasna kategoryzacja, wręcz dychotomia, gdzie jednostki dzielą się na kategorię tych którzy zgadzają się, bądź choćby rozumieją pobudki, jakimi kieruje się rząd, i tych których winno się utożsamiać z „fanatykami”, czyli w tym wypadku pewnym marginesem, oburzonej społeczności internautów, jakim są hakerzy. Nie ma nic pomiędzy. Rząd, a raczej wierna mu stacja nie zostawia miejsca w dyskursie, choćby na tak ważne argumenty o jakich wyżej napisała Aga.

    Internet – zawsze z wielkiej 😉

    • avatar

      Po ww. stacji nie spodziewał bym się niczego lepszego:) Prorządowość lub proplatformowość było widać w tej stacji wielokrotnie- patrz relacje z marszu niepodległości, wojny premiera z kibicami czy materiały o Radiu Maryja i o. Rydzyku. Co ważne na rzetelność stacji nie narzekają jedynie posłowie PiS, ale także np. Ruchu Palikota.

  4. avatar

    @Aga podane przez Panią przykłady jedynie potwierdzają moje sugestie dotyczące opisywanej kategorii protestujących – ludzi nastawienych na informacje, do których jest łatwy dostęp, zaś wspomniany przez Panią chomik i książki w pdfie idealnie wpisują się w takie myślenie.
    Nie bronię tu ACTA, ale starałem się ukazać pewne mechanizmy, które stają się udziałem protestujących, a niekonieczni są oni ich świadomi.
    ps. Bibiloteki nie są straszne i serdecznie zapraszam wszystkich do jak najczęstszych odwiedzin 🙂

  5. avatar

    Nie chodziło że biblioteki są złe, tylko że wszystko co związane z technologią ma służyć ułatwienie ludziom życia (motoryzacja, prąd, internet). Zabierzmy ludziom auta przecież wypadki jakie powodują mają większa szkodliwość społeczną niż piractwo 🙂

  6. avatar

    Warto w kontekście tego artykułu wyjaśnić pewne sytuacje, o których pisał autor, a które niekoniecznie znane są szerszemu spektrum odbiorców.

    Przytaczana przez autora sytuacja z Białegostoku dotyczy zatrzymania 43 osób i przedstawienia im zarzutów lekceważenia konstytucyjnych organów państwa (kibice przed urzędem skandowali hasło obrażające premiera, większość osób dostała taki zarzut) oraz organizację nielegalnego zgromadzenia. Symptomatyczne jest to, że pojęcie nielegalnego zgromadzenia zostało wprowadzone do kodeksu karnego w czasach PRL i służyło do karania strajkujących robotników, studentów itd. Co ciekawe kibice z Białegostoku manifestację zgłosili i otrzymali na nią zgodę.

    Przy okazji chciałbym wyrazić swoją wątpliwość dotyczącą stwierdzenia autora jakoby „wiązałoby się to (odrzucenie ACTA- dop. GG) ze zbyt dużymi stratami Polski na arenie międzynarodowej”. Jak donosi portal niezależna.pl Polska jest pierwszym krajem w UE, który podpisze ACTA, więc to co mówi minister Boni, jakoby wszystkie kraje już ratyfikowały umowę jest kłamstwem. Dlatego moim zdaniem Polska nic by nie straciła „nie wychylając się”.

  7. avatar

    Nie jest to niezbędne dla dyskusji, ale warto przypomnieć – akcja zatrzymania białostockich fanów była nielegalna i byłaby nawet wtedy gdyby nie rejestrowali swojego protestu. Z tego co się orientuję, polskie prawo dopuszcza zorganizowanie niezarejestrowanych zgromadzeń. Można to zrobić wtedy, gdy sytuacja ważna z jakiegoś względu dla zgromadzonych, wymagała szybkiej reakcji, przy czym z uwagi na brak czasu, uczestnicy nie mogli zarejestrować zgromadzenia. Warunki zostały spełnione.

    Przypomnijmy, że informacja o zebraniu w UW w Białymstoku, na którym podejmowano ważne dla Jagiellonii decyzje, wypłynęła dzień wcześniej wobec czego kibice nie mieli czasu na rejestrację zgromadzenia.

Skomentuj artykuł

Proszę wpisać swoje imię

Twoje imię jest wymagane

Proszę wpisać prawidłowy adres email

Email jest wymagany

Wpisz swoją wiadomość

O nas

Portalsocjologa.pl powstał w 2009 roku w odpowiedzi na brak miejsca dyskusji dla studentów socjologii, absolwentów oraz osób dopiero chcących podjąć edukację w tym zakresie.
Po zapaści i roku nieobecności portal wrócił odmieniony, z jednej strony jeszcze bardziej przejrzysty i przyjazny użytkownikowi, a z drugiej bardziej profesjonalny i zorientowany na działalność naukową.

Portalsocjologa.pl © 2018 Wszystkie prawa zastrzeżone

zapraszamy ponownie;)

Designed by GGdesign Studio